|
29.07.2003:25-26.7.03 po blisko miesięcznej przerwie odbyła się kolejna runda Mistrzostw Polski Rallycross w Słomczynie. Przybyło kilku nowych zawodników, w tym dwóch naszych kolegów z Sekcji - Adama Kozaka w CCS -klasa II i Marka Ozimskiego w FIAT 126p -klasa I. Jeździli bardzo odważnie, szybko i czysto. Adam wykręcił dobre czasy na treningu oficjalnym, a także w kwalifikacjach. Jednak w jednej z nich wziął udział w masowym "dzwonie", po którym sprzęt konsekwentnie ucierpiał i do parku maszyn przyjechał na lawecie. Sztab mechaników złożony głównie z członków SM, zdołał szybko odbudować i "wyprostować" autko, którym Adam kontynuował zawody. Jak się później okazało nie na długo -ponieważ w kolejnym biegu urwał się silnik i narobił wiele szkód, które uniemożliwiły kontynuacje dalszej jazdy - po prostu pech. Został więc niesklasyfikowany w tej rundzie. Adam się nie załamuje i już zapowiedział ostrą walkę w Toruniu. Trochę lepiej rundę w Słomczynie zakończył Marek. Miał dość sporo szczęścia w biegach kwalifikacyjnych i bardzo często korzystał z zasady - "gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta". Dzięki czemu auto stosunkowo "mało" ucierpiało. Zakwalifikował się do finału C, w którym ostatecznie zajął przedostatnie miejsce. Może na następnych zawodach chłopakom pójdzie trochę lepiej -powodzenia ! 13.07.2003: 5-6.07.03 odbyła się V runda Mistrzostw Europy Rallycross w Szwecji. Na której nie zabrakło członków Sekcji Młodych. Pogoda - jak w kalejdoskopie, tak więc i zawody były bardzo ciekawe. Wszystkim najbardziej podobały się te przepiękne hoooopy. Jedno pełne okrążenie składa się z 2 takich hopek. Do tego dochodzi jeszcze kilka ciekawych zakrętów, prawie wszystkie położone na różnych poziomach, suma = świetne widowisko.
06.04.2003:Wczoraj 05.04.03 odbyła się kolejna eliminacja kierowców amatorów walczących o Puchar Mistrza Okręgu Warszawskiego - 8 Rajd Wielkanocny, organizowany przez Nasz klub i członków Sekcji Młodych. 06.04.2003: 29 marca Sekcja Młodych wybrała się na Rajd Agapit 2003 (Moto), Puchar PZM, gdzie mogli popatrzeć na młodych 'gniewnych' którzy zaczynają swoje pierwsze kroki w rajdach. I tak oto można było zobaczyć jedną z załóg, która 15.03.2003: Wczoraj odbyła się kolejna runda Mistrzostw Okręgu Warszawskiego PZM – KJS Puchar Zimy. Impreza zorganizowana przez Automobilklub Polski, zebrała na starcie 91 załóg mających rywalizować na dziesięciu próbach, zlokalizowanych na terenie Warszawy. Jak zwykle nie zabrakło reprezentantów SM, Paweł Kołodziejez z pilotem Marcinem Dorodzińskim wywalczyli miejsce 7 w klasie 2, Majek Janusz/ Konaszewski Karol również 7 miejsce - klasa 1. Wyniki>>> 23.02.2003: Właśnie zakończyła się kolejna "pojeżdżawka" zorganizowana na Torze w Słomczynie przez grupę inicjatywną SM. Przyjechało w sumie ok.50 aut. Pojawili się KJSiarze, rallycrossowcy oraz kierowcy Pucharu PZMotu. Wbrew wcześniejszym obawom pogoda dopisała. Temperatura około zera i piękne, zdawałoby się wiosenne, słońce sprawiło, że nawierzchnia toru stała się bardzo zdradliwa. Wszelkie zakamarki schowane przed jego promieniami pokryte były cieniutką warstewką lodu, czyhając na mniej doświadczonych i przewidujących "upalaczy". Nie obeszło się więc bez wycieczek "w krajobraz" czy "bliskich spotkań trzeciego stopnia" z barierami. Łupem tych ostatnich padały wszelakiego rodzaju lampy, zderzaki i blacharka samochodów. Nie ostudzało to jednak zapałów młodych adeptów sztuki rajdowania i "upalanie" trwało aż do zachodu słońca. Jeśli jesteśmy przy temacie ostudzania, to wybitnie odporni byli szayowoziści. W strugach śniegowego błota zawzięcie ganiali po torze innych uczestników. No ale jak to już kiedyś napisałem, to zasługa dużej ilości oktanów we krwi.<BR>Dla zmęczonych i głodnych tradycyjnie czekało pieczenie kiełbasek oraz gorąca herbatka. Kolejna pojeżdzawka na pewno będzie już bez śniegu i lodu. 12.02.2003: Już w najbliższy weekend odbędzie się kolejna runda Mistrzostw Okręgu Warszawskiego, Rajd Monte Calvaria. Oficjalna strona rajdu
12.01.2003: Od 14 Rajdu Sylwestrowego rozpoczął się sezon KJSowy. Od lat, obok MonteCalvarii, jest jednym z najbardziej prestiżowych KJSów na terenie woj. mazowieckiego. Dużą atrakcją jest obsługa rajdu przez znanych i utytułowanych zawodników Ak.Rzemieślnik, Mistrzów Polski różnych dyscyplin. 16.12.2002: Odbyła się coroczna "wigilijka" sekcyjna połączona z otrzęsinami nowych roczników. Tym razem obchodzona była dużo huczniej a to z tego względu, że Sekcji stuknęła okrągła dyszka. Zebrała się więc cała obecna wiara sekcyjna, a także Prezesostwo i Dyrektorstwo naszego Klubu. Całość jak zawsze prowadził Szaya, który już na początku okrzyknął się SzayoCyferem i gromkim jak zawsze głosem wywoływał do siebie coraz to innego. Na pierwszy ogień poszli "młodzi" stażem. Na nich to czekało bojowe zadanie. Najpierw z tłoka od WSKi musieli wypić trunek nieznany a paskudny, a przy tym nie skrzywić się, a potem podpisać krwią
Cyrograf, gdzie na piśmie zobowiązywali się oddać duszę sportom samochodowym. Skład tego trunku był pilnie strzeżoną tajemnicą, ale dało się wyczuć subtelny smak wysokooktanowej benzyny. Starsi otrzymywali też pamiątkowe "deseczki" z podziękowaniami za współpracę. Śmiechu było niemało toteż tradycyjnie już, siedziba Klubu drżała w posadach. Zadrżała ponownie kiedy zgromadzeni zaśpiewali Szayi gromkie Sto lat. Wielkie dzięki dla Zarządu za przemiłą atmosferę i pamiątki. Dzięki Ci Krzyśku za to, że przemęczyłeś się z nami przez tyle lat. Dzięki, dzięki, dzięki. 12.11.2002:11 Listopada była jeszcze piękna jesienna noc, gdy to się zwlekłem z łóżka o 4:30 rano, co by na 8:00 zdążyć do Białegostoku. O godzinie 5:30 stałem już na rogatkach Marek i czekałem na grupę wypadową. Grupę tą stanowiło cztery samochody, CC Sporting, CC 900, Trabant 1100 oraz "serwisowy" Opel Astra. Jazda na Podlasie wyszła nawet dość sprawnie, nierzadko zdarzało się, że tworzyliśmy tzw. pociąg, czyli przy prędkości ok. 100km/h jechaliśmy w odległości pół metra od siebie. Rajd rozpoczął się o godzinie 10:15. Drobne opóźnienie spowodowane było dużą ilością zawodników. Ta liczność zaskoczyła nawet organizatorów, zabrakło
dokumentacji rajdowej dla wszystkich i trzeba było czekać na kserówki. Rajd składał się z ośmiu odcinków przejeżdżanych dwukrotnie. Czyli 16 prób, jak na KJS to całkiem dużo. Pierwsze cztery próby rozegrane zostały na lotnisku. Pierwsza próba to klasyczny slalom, w sumie nic ciekawego. Za to następna była intrygująca. Był to plac, na którym było rozstawione 6 bramek, które trzeba było przejechać dwukrotnie. Najpierw trzeba było wymyślić sobie trasę, a potem ją szybko przejechać. Trzecia próba to taki szybki kręciołek. Próba zlokalizowana pod ołtarzem papieskim. Czwartą próbę można nazwać w sumie próbą zrywu i hamowania, ale tak nie do końca. Bo były dwie proste i jeden lewy zakręt,
w sumie to mam mieszane uczucia, co do takiej próby. Piąty kręciołek odbył się na politechnice, znowu slalom tym razem między wysepkami. Piątą próbę można śmiało nazwać królową KJS'u. Sprawnościówka oesowa rozegrana w miasteczku ruchu drogowego. Wąskie kręte uliczki, pokryte mokrymi liśćmi i śniegiem, czy może być coś piękniejszego. Była to próba, która przypadła do gustu wszystkim zawodnikom. Dla tego placu naprawdę opłaca się przyjechać na północny wschód Polski. SL 7 (sl 15) był najdłuższy wśród odcinków. Próba zlokalizowana na placu poza miastem. Najbardziej zakręcona i wymagająca dużego poświęcenia od pilota. Przejazd między słupkami trwał więcej niż 2 min. Ostatni SL
to klasyczny odcinek KJS'owy. Próba zlokalizowana w elektrociepłowni, klika pachołków, kilka latarni, kilka nawrotów, kilka postawień samochodu w poślizg kontrolowany. To na tej próbie Marcin Dorodziński (Trabant 1100) dostał największe brawa, gdy to każdy zakręt pokonywał na trzech kołach. Co do startu członków SM to ja (Paweł Kołodziejek) zająłem 8 miejsce w klasie, Marcin Dorodziński 12 w klasie 2, Maciek Tonderski bodajże 4 w klasie 1. Oczywiście musze wspomnieć, że start nasz doszedł tylko do skutku dlatego, że nasz Klub zafundował wpisowe, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Wszystkie trzy załogi były zgodne, co do jednego, mimo to, że nie zajęliśmy czołowych miejsc to rajd był wspaniały
i w 100% udany. Co prawda rajd był udany w 100%, ale powrót z rajdu, przynajmniej dla mnie to totalna porażka. Mianowicie po przejechaniu 80km, coś mi w samochodzie zazgrzytało, coś zatrzeszczało i samochód zgasł. Niestety pozostałe 100km jechałem na holu, jak później się okazało, awarii uległ alternator, dokładnie łożysko, które zatarło się na amen. Na sam koniec zachęcam do odwiedzenia strony rajdy www.kjs.w.pl
15.10.2002:Sezon rallycrossowy mamy już za sobą. Zakończył się ostatnią rundą w Toruniu. Jako, że najwyższe laury zostały już prawie rozdane na zawody przyjechała niezbyt liczna grupa zawodników. Do tego grona zaliczył się również K.Cieślik, uważnie podglądany przez naszego sekcyjnego redaktora. Z początku niepewny swojego startu w Toruniu z powodu podupadłego na formie silnika w swojej rallycrossówce, namówiony przez sekciarzy, w końcu uległ. Szybko stworzyła się silna ekipa wyjazdowo-serwisowo-kibicowa. Wszyscy jak jeden mąż zaoferowali swoją pomoc. W ferworze walki okazało się, że serwisowców jest aż nadto i dochodziło do przepychanek przy zmianie kół
czy czyszczeniu szyb. A i przy innych naprawach nie trzeba było szukać chętnych. Mielony nawet nie zdążał dobrze wysiąść z samochodu kiedy już maska była w górze a zewsząd dochodziły odgłosy pukania i pokrzykiwania. Bowiem w skutecznym przepychaniu się do pierwszych lokat kolejne fragmenty blachy traciły swój pierwotny kształt. Nie muszę dodawać że budzili powszechna sensacje, gdyż żaden z zawodników nie miał tak licznego i świetnego serwisu. No ale wracając do walki na torze. 23.09.2002:Kolejna runda Mistrzostw Europy Rallycross za nami. Zacięta walka o najwyższe laury obfitowała w stłuczki i groźnie wyglądające dachowania. Nie będę się rozpisywał. Spisaliśmy się, po prostu, na medal. My, SM. 12.09.2002:Już niedługo, bo 21 i 22.09 będziemy po raz trzeci gościli na torze w Słomczynie czołowych kierowców rallycrossowych Europy. W związku z tym SM dostała bojowe zadanie - pomalowanie w barwy klubowe dwóch polewaczek, które w przerwach poskramiają wodą słmomczyński kurz. W weekend w ruch więc poszły wałki, pędzle, pistolety lakiernicze. W ogólnym gwarze, pokrzykiwaniach i śmiechach samochody nabierały całkiem nowego kolorytu. Na koniec cała ekipa malarzy, upstrzona niczym papugi, z nieskrywanym zadowoleniem stanęła do podziwiania swego dzieła. 1.09.2002:Zaraz następnego dnia po rallycrossie na trawiastym torze szayowoziści rozegrali trzecią już rundę rozgrywek o puchar Szayi. Do rywalizacji stanęło kilkanaście wózków, jednak w wyniku licznych awarii część nie kończyła biegów kwalifikacyjnych. W finale A w wyniku sporego zamieszania doszło do kolizji prowadzącego Ozimka z bratem Huberta i ostatecznie bieg wygrał jadący z tyłu Adam. Kolejne zawody 28.09. 31.08.2002:Kolejna 6 runda MPRC rozegrana została na "naszym" torze w Słomczynie. Tym razem wśród startujących nie zobaczyliśmy Radka Chrzanowskiego, który nie zdążył przygotować auta. Jednak sportową postawą nie zawiódł jak zwykle K. Cieślik. W 3 biegu kwalifikacyjnym, na pierwszym prawym, wykonał standartową dla siebie figurę i stracił szybę w lewych drzwiach. Po gorączkowych poszukiwaniach zdobyliśmy szybę wymontowując ją z samochodu jednego z pichcących tam kucharzy (wielkie DZIĘKI!). Mielony spadł jednak w klasyfikacji i dostał się tylko do finału B. Na linii startu stanął w pierwszym rzędzie i po pięknym sprincie nie oddał prowadzenia
do końca. Tym samym zapewnił sobie start w finale A, w którym zajął 6 miejsce. 4.08.2002:5 runda MPRC rozegrana została w Toruniu, gdzie z racji sezonu wakacyjnego, pojechała całkiem spora grupka "sekciarzy". Dodatkową przyczyną był start naszego sekcyjnego kolegi K.Cieślika. 14.07.2002:W słomczyńskim kurzu oraz piekielnym skwarze rozegrana została 4 runda MPRC. Jak w poprzednich tak i w tej wystartowali "nasi" rallycrossowcy. A pozycje przez nich zajmowane zmieniały się niczym w kalejdoskopie. Po raz kolejny mało sportową walką popisał się Lewandowski, który zawzięcie atakował K.Cieślika. Ten, w pierwszej kwalifikacji dojechał na drugim miejscu fantastycznie przebijając się na pierwszym prawym z ostatniej pozycji, w kolejnej na 4, a trzeciej nieukończył. Przyczyną była rozerwana opona o wystające szpilki kół wspomnianego zawodnika. W finale B, do którego załapał się Mielony po feralnym starciu, ataki Lewandowskiego
przybrały na sile. Atakujący z drugiej pozycji Cieślik zostaje brutalnie zepchnięty w "kartoflisko" na zewnętrznej pierwszego prawego. Potem Lewandowski dostaje "strzała" od goniącego go innego zawodnika, i wykonując widowiskowego bąka, oddaje Mielonemu pierwsze miejsce, a tym samym przepustkę do finału A. Tam spotkał się z równo i bez przygód jadącym Radkiem Chrzanowskim. Wyniki:Radek Chrzanowski miejsce 4, a tuż za nim K.Cieślik na miejscu 5. 23.06.2002:Kolejna 3 runda MPRC już za nami. Tym razem odbyła się ona na torze w Toruniu, gdzie udała się cała ekipa rallycrossowa SM. Nowy, całkiem nieznany tor ponownie wywoływał niepokoje u naszych zawodników. Te jednak szybko ustąpiły po treningach wolnych i nasi ostro ruszyli do boju. Na ciasnym i technicznym torze, gdzie wyprzedzenie konkurenta nie było proste, najważniejszy był dobry start i 'wejście' w pierwszy wiraż. Tam właśnie dochodziło do niezliczonej ilości przepychanek, i tam to też samochody traciły lusterka, zderzaki i blask pieszczonego niegdyś lakieru. Tam także, w biegu finałowym, po kolizji "stracił" chłodnice samochód Radka
Chrzanowskiego co uniemożliwiło mu dojechanie do mety. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że Radek przyjechał "na kołach". Zapada więc decyzja, żeby przełożyć chłodnice z auta Mielonego, które na szczęście przyjechało na lawecie (i tutaj podziękowania dla Ozimków za koleżeńska postawę i pożyczenie lawety). Przekładka zajęła nam trochę czasu. Najpierw trzeba było wyprostować pogięty wspornik przy czym zrzuciliśmy auto z lewarka, a ja chcąc je złapać doznałem kontuzji kciuka. Kiedy już wszystko było gotowe kawalkada ruszyła do domu budząc ogólne zainteresowanie. 1.06.2002:Odbyła się 2 runda MPRC na torze w Słomczynie. Nie muszę chyba podkreślać, że do pracy stawili się wszyscy sędziowie SM. Wszak obsługa zawodów rallycrossowych stanowi flagową działalność Sekcji. Pogoda wybitnie nas nie rozpieszczała. Z rzadka zacinał drobny deszczyk przy silnym udziale przeraźliwie zimnego wiatru. Ten to naganiał coraz to nowe chmurzyska, które szczelnie zakrywały kochane słoneczko. 12.05.2002:I tak oto 1 Rundą Mistrzostw Polski w Rallycrossie rozpoczęła się rywalizacja na torze w Słomczynie. Do obsługi jak zwykle stawiła się pełna obsada sędziowska SM. Najwięcej samochodów wystartowało w klasie POL1 czyli seryjnych CCS i SCS. W tej właśnie klasie najwięcej było tegorocznych debiutantów. Wśród nich znaleźli się, nie kto inny jak, członkowie SM - Radek Chrzanowski znany ze startów na "prawym" z Piotrem Wypychem, oraz Krzysztof Cieślik (Mielony) znany z KJSów. 3.05.2002:Znani już z prężności w działaniu, członkowie a zarazem sędziowie SM tym razem obsługiwali zlot samochodów po tuningu. Odbył się on w dniach 1-2.05 na lotnisku Bemowo. Zjechali się miłośnicy stunowanych fur, palenia gumy, kręcenia bąków i wyścigów na prostej. Niestety bardzo mało było chętnych do rywalizacji na próbie sportowej w stylu KJSowym. 27.04.2002:Odbył się 7 Rajd Wielkanocny. Organizacją całości zajęli się prężni członkowie SM. Michał Wierzbicki i Alek Choromański, bo o nich tu mowa, poświęcili dużo czasu aby dopracować wszystko w szczegółach. Dzięki temu trasa licząca sobie ok.120 km. prowadziła mało znanymi zakamarkami okolic Grójca, obfitowała w szutrowe łączniki i ciasne przesmyki. Nietrudno było się zgubić i złapać spóźnienie. Tutaj musieli wykazać się piloci. 7.04.2002:Pierwszy raz w tym roku "odwiedziliśmy" szutrowe OSy pod Olsztynem. A to za sprawą okręgowego Rajdu Moto 2002. Rozegrano po raz pierwszy od kilku lat OS Dajtki-Kortowo, który został wyłączony z rywalizacji przez dantejskie sceny jakie się tam rozgrywały. Początkowo na "oglądare" miałem jechać sam i poszukiwałem tylko towarzysza lub -szki. Wywołało to ogólne poruszenie i w kilka chwil sformowała się grupa wyjazdowa. Ogółem pojechało 14 osób. Aura nas nie rozpieszczała. Zimny wiatr i z lekka prószący śnieg nie wróżył szybkiej poprawy pogody. 2.04.2002:Obył się 1 Piknik SM tego roku. Grupą liczącą, co prawda, 7 osób (w tym jeden sympatyk) udaliśmy się do Powsina. Wyposażeni w typowy piknikowy ekwipunek zajęliśmy jedno z boisk do piłki nożnej, bowiem chłopakom zamarzył się prawdziwy mecz. Szkolne czasy rozgrywek podwórkowych okazały się być dość odległe, toteż forma troszkę już nie ta, i drużyna zapaleńców SM uległa 12/10 i 16/14 drużynie Reszty Świata. Ale nic to. Chłopaki już szykują maszyny do rewanżu na torze w Słomczynie. W końcu każdy jest w czymś dobry. 21.03.2002:Pierwszy Dzień Wiosny jak na wagarowiczów przystało, szayowoziści spędzili na terenie warsztatów Słomczyn. Oczywiście poświęceni bez reszty wszelakiemu dłubaniu i regulowaniu. Uruchomili także leżące od dłuższego czasu i czekające na ciepłe dni, troleje. Obuli w nie klubowe Punto i zaczęła się jazda na placu dla ciężarówek. Po kilku przejazdach większość opanowała piekielnie nadsterowne auto i zabawa trwała do wieczora. Ale wagary nie skończyły się na Czwartku. Najbardziej wytrwali, mimo chłodnych jeszcze nocy, pozostali tam aż do Soboty. Co to hobby robi z człowieka? Ale jak ktoś ma benzynę we krwi, to cóż... I to
wysokooktanową! 10.03.2002:Pierwszy ciepły weekend marca "szayowoziści" spędzili na pracy przy swoich wózkach na terenie warsztatów Słomczyn. Drobne i grubsze naprawy wywoływały niezwykły entuzjazm do tego stopnia, że "nowi" z zapałem chwytali klucze i operowali nimi niczym zawodowi mechanicy. Oczywiście nie obeszło się bez pomocy bardziej doświadczonych Kolegów, szczególnie przy bardziej skomplikowanych pracach. Tak więc tego słonecznego dnia teren warsztatów przypominał typowy ul. |