29.07.2003:25-26.7.03 po blisko miesięcznej przerwie odbyła się kolejna runda Mistrzostw Polski Rallycross w Słomczynie. Przybyło kilku nowych zawodników, w tym dwóch naszych kolegów z Sekcji - Adama Kozaka w CCS -klasa II  i Marka Ozimskiego w FIAT 126p -klasa I. Jeździli bardzo odważnie, szybko i czysto. Adam wykręcił dobre czasy na treningu oficjalnym, a także w  kwalifikacjach. Jednak w jednej z nich wziął udział w masowym "dzwonie", po którym sprzęt konsekwentnie ucierpiał i do parku maszyn przyjechał na lawecie.  Sztab mechaników złożony głównie z członków SM, zdołał szybko odbudować i "wyprostować" autko, którym Adam kontynuował zawody. Jak się później okazało nie na długo -ponieważ w kolejnym biegu urwał się silnik i narobił wiele szkód, które uniemożliwiły kontynuacje dalszej jazdy - po prostu pech. Został więc niesklasyfikowany w tej rundzie. Adam się nie załamuje i już zapowiedział ostrą walkę w Toruniu. Trochę lepiej rundę w Słomczynie zakończył Marek. Miał dość sporo szczęścia w biegach kwalifikacyjnych i bardzo często korzystał z zasady - "gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta". Dzięki czemu auto stosunkowo "mało" ucierpiało. Zakwalifikował się do finału C, w którym ostatecznie zajął przedostatnie miejsce. Może na następnych zawodach chłopakom pójdzie trochę lepiej -powodzenia !                                             

13.07.2003: 5-6.07.03 odbyła się V runda Mistrzostw Europy Rallycross w Szwecji. Na której nie zabrakło członków Sekcji Młodych. Pogoda - jak w kalejdoskopie, tak więc i zawody były bardzo ciekawe. Wszystkim najbardziej podobały się te przepiękne hoooopy. Jedno pełne okrążenie składa się z 2 takich hopek. Do tego dochodzi jeszcze kilka ciekawych zakrętów, prawie wszystkie położone na różnych poziomach, suma = świetne widowisko.                                                                                                                                                                       

06.04.2003:Wczoraj 05.04.03 odbyła się kolejna eliminacja kierowców amatorów walczących o  Puchar Mistrza Okręgu Warszawskiego - 8 Rajd Wielkanocny, organizowany przez Nasz klub i członków Sekcji Młodych.
Więcej na stronie www.rallycross.pl

06.04.2003: 29 marca Sekcja Młodych wybrała się na Rajd Agapit 2003 (Moto), Puchar PZM, gdzie mogli popatrzeć na młodych 'gniewnych' którzy zaczynają swoje pierwsze kroki w rajdach. I tak oto można było zobaczyć jedną z załóg, która
 2 kilometry po starcie do pierwszego odcinka specjalnego wykonała najefektowniejszą rolkę pod słońcem (film do ściągnięcia tu ).
Galeria z Rajdu Agapid 2003 >>>

15.03.2003: Wczoraj odbyła się kolejna runda Mistrzostw Okręgu Warszawskiego PZM – KJS  Puchar Zimy. Impreza zorganizowana przez Automobilklub Polski, zebrała na starcie 91 załóg mających rywalizować na dziesięciu próbach, zlokalizowanych na terenie Warszawy. Jak zwykle nie zabrakło reprezentantów SM, Paweł Kołodziejez z pilotem Marcinem Dorodzińskim wywalczyli miejsce 7 w klasie 2, Majek Janusz/ Konaszewski Karol również 7 miejsce - klasa 1. Wyniki>>>

23.02.2003: Właśnie zakończyła się kolejna "pojeżdżawka" zorganizowana na Torze w Słomczynie przez grupę inicjatywną SM. Przyjechało w sumie ok.50 aut. Pojawili się KJSiarze, rallycrossowcy oraz kierowcy Pucharu PZMotu. Wbrew wcześniejszym obawom pogoda dopisała. Temperatura około zera i piękne, zdawałoby się wiosenne, słońce sprawiło, że nawierzchnia toru stała się bardzo zdradliwa. Wszelkie zakamarki schowane przed jego promieniami pokryte były cieniutką warstewką lodu, czyhając na mniej doświadczonych i przewidujących "upalaczy". Nie obeszło się więc bez wycieczek "w krajobraz" czy "bliskich spotkań trzeciego stopnia" z barierami. Łupem tych ostatnich padały wszelakiego rodzaju lampy, zderzaki i blacharka samochodów. Nie ostudzało to jednak zapałów młodych adeptów sztuki rajdowania i "upalanie" trwało aż do zachodu słońca. Jeśli jesteśmy przy temacie ostudzania, to wybitnie odporni byli szayowoziści. W strugach śniegowego błota zawzięcie ganiali po torze innych uczestników. No ale jak to już kiedyś napisałem, to zasługa dużej ilości oktanów we krwi.<BR>Dla zmęczonych i głodnych tradycyjnie czekało pieczenie kiełbasek oraz gorąca herbatka. Kolejna pojeżdzawka na pewno będzie już bez śniegu i lodu.
Txt. by  Kocur

12.02.2003: Już w najbliższy weekend odbędzie się kolejna runda Mistrzostw Okręgu Warszawskiego, Rajd Monte Calvaria.  Oficjalna strona rajdu
Oczywiste jest, ze nie zabraknie Sekcyjnych reprezentantów w tym rajdzie. Wystartują w nim Piotr Olenderek 'Olo....i niestety jak narazie tye wiadomo. Lista zgloszen juz w piątek.
Txt by Mielony


20.01.2003:
Wielkie przeprosiny należą się naszemu Koledze "Mielonemu". Oczywiście z mojej strony, bowiem do tej pory nawet nie wspomniałem słowem o jego debiucie w rajdach samochodowych. No fakt jest faktem, że ten rajd to taki duuuży KJS, ale... No więc jeszcze raz wielkie przepraszam i pisze co następuje.
Po zakończonym sezonie rallycrossowym i poważnych renowacjach nadgryzionych zębem rywalizacji blach swojego CCS, K.Cieślik wystartował w warszawskim Rajdzie Barbórki. Ambicje były ogromne. W końcu przejazd Karową przed kilu dziesięciotysięczną publiką, wśród braw, owacji, ryku trąbek kibicowskich, w świetle reflektorów i ogólnemu dopingowi sekciarzy to wielkie "halo". Ogromne było także wpisowe, które pokryli jedyni sponsorzy startu. Szybko zorganizowała się ekipa serwisowa z niezbędnym osprzętem. Pierwszy i właściwie jedyny OS rozegrano na lotnisku Bemowo. Slalom równoległy poprowadzono chyba po wszystkich możliwych do znalezienia tam nawierzchniach. Najefektowniejszy jednak był przejazd, a właściwie przelot, nad mostkiem, który to Mielony wykonał w sposób iście akrobatyczny. Latające CC ponad metr nad mostkiem musiało wywołać owacje publiki. OS był jedyny i w rajdzie i dla Cieślika. Niestety mimo usilnych starań nie udało mu się załapać do konfrontacji z "panią Karową". Ale mówi się trudno. Odegramy się w przyszłym roku.
Txt by Kocur

12.01.2003: Od 14 Rajdu Sylwestrowego rozpoczął się sezon KJSowy. Od lat, obok MonteCalvarii, jest jednym z najbardziej prestiżowych KJSów na terenie woj. mazowieckiego. Dużą atrakcją jest obsługa rajdu przez znanych i utytułowanych zawodników Ak.Rzemieślnik, Mistrzów Polski różnych dyscyplin.
Jego organizacją zajęła się po raz kolejny grupa inicjatywna SM. Próby rozegrane zostały na terenie giełdy w Słomczynie, Górze Kalwarii, Zalesia Górnego, na torze rallcrossowym i przydomowym torze Huberta w Szczakach (Hubert! Wielkie dzięki), oraz na szayowozowym torze przy terenie giełdy w Słomczynie (tu podziękowania dla Szayi). Start i metę rajdu zlokalizowano na terenie toru gokartowego Imola w Piasecznie. Tu także bladym świtem odbyło się BK samochodów zgłoszonych do imprezy. Aura dopisała i na wszystkich próbach leżała gruba warstwa ubitego śniegu, przemieniająca się powoli w lodową tafle. Niestety duży mróz (-15) i przenikliwy wiatr nie ułatwiały pracy sędziom. Stopery odmawiały posłuszeństwa, zamarzały długopisy, a zacinający śnieg moczył protokoły prób. Ale naszym sędziom to nie straszne. Na mecie, na zawodników i sędziów czekała garkuchnia i gorąca kiełbacha prosto z rożna.
Jak zawsze, w rajdzie udział wzięli członkowie SM. Duży sukces Piotra "Orzecha" Orzechowskiego jadącego CCS - miejsce 2 kl.2, Marcin Kozłowski 126p/900ccm - miejsce 3 kl.1. Na liście startowej pojawiło się jak zawsze kilka nazwisk "sekcyjnych" na "prawych fotelach".
Txt by Kocur

16.12.2002: Odbyła się coroczna "wigilijka" sekcyjna połączona z otrzęsinami nowych roczników. Tym razem obchodzona była dużo huczniej a to z tego względu, że Sekcji stuknęła okrągła dyszka. Zebrała się więc cała obecna wiara sekcyjna, a także Prezesostwo i Dyrektorstwo naszego Klubu. Całość jak zawsze prowadził Szaya, który już na początku okrzyknął się SzayoCyferem i gromkim jak zawsze głosem wywoływał do siebie coraz to innego. Na pierwszy ogień poszli "młodzi" stażem. Na nich to czekało bojowe zadanie. Najpierw z tłoka od WSKi musieli wypić trunek nieznany a paskudny, a przy tym nie skrzywić się, a potem podpisać krwią Cyrograf, gdzie na piśmie zobowiązywali się oddać duszę sportom samochodowym. Skład tego trunku był pilnie strzeżoną tajemnicą, ale dało się wyczuć subtelny smak wysokooktanowej benzyny. Starsi otrzymywali też pamiątkowe "deseczki" z podziękowaniami za współpracę. Śmiechu było niemało toteż tradycyjnie już, siedziba Klubu drżała w posadach. Zadrżała ponownie kiedy zgromadzeni zaśpiewali Szayi gromkie Sto lat. Wielkie dzięki dla Zarządu za przemiłą atmosferę i pamiątki. Dzięki Ci Krzyśku za to, że przemęczyłeś się z nami przez tyle lat. Dzięki, dzięki, dzięki.
Zobaczcie także na relacje na stronie Klubu.
Txt by Kocur

12.11.2002:11 Listopada była jeszcze piękna jesienna noc, gdy to się zwlekłem z łóżka o 4:30 rano, co by na 8:00 zdążyć do Białegostoku. O godzinie 5:30 stałem już na rogatkach Marek i czekałem na grupę wypadową. Grupę tą stanowiło cztery samochody, CC Sporting, CC 900, Trabant 1100 oraz "serwisowy" Opel Astra. Jazda na Podlasie wyszła nawet dość sprawnie, nierzadko zdarzało się, że tworzyliśmy tzw. pociąg, czyli przy prędkości ok. 100km/h jechaliśmy w odległości pół metra od siebie. Rajd rozpoczął się o godzinie 10:15. Drobne opóźnienie spowodowane było dużą ilością zawodników. Ta liczność zaskoczyła nawet organizatorów, zabrakło dokumentacji rajdowej dla wszystkich i trzeba było czekać na kserówki. Rajd składał się z ośmiu odcinków przejeżdżanych dwukrotnie. Czyli 16 prób, jak na KJS to całkiem dużo. Pierwsze cztery próby rozegrane zostały na lotnisku. Pierwsza próba to klasyczny slalom, w sumie nic ciekawego. Za to następna była intrygująca. Był to plac, na którym było rozstawione 6 bramek, które trzeba było przejechać dwukrotnie. Najpierw trzeba było wymyślić sobie trasę, a potem ją szybko przejechać. Trzecia próba to taki szybki kręciołek. Próba zlokalizowana pod ołtarzem papieskim. Czwartą próbę można nazwać w sumie próbą zrywu i hamowania, ale tak nie do końca. Bo były dwie proste i jeden lewy zakręt, w sumie to mam mieszane uczucia, co do takiej próby. Piąty kręciołek odbył się na politechnice, znowu slalom tym razem między wysepkami. Piątą próbę można śmiało nazwać królową KJS'u. Sprawnościówka oesowa rozegrana w miasteczku ruchu drogowego. Wąskie kręte uliczki, pokryte mokrymi liśćmi i śniegiem, czy może być coś piękniejszego. Była to próba, która przypadła do gustu wszystkim zawodnikom. Dla tego placu naprawdę opłaca się przyjechać na północny wschód Polski. SL 7 (sl 15) był najdłuższy wśród odcinków. Próba zlokalizowana na placu poza miastem. Najbardziej zakręcona i wymagająca dużego poświęcenia od pilota. Przejazd między słupkami trwał więcej niż 2 min. Ostatni SL to klasyczny odcinek KJS'owy. Próba zlokalizowana w elektrociepłowni, klika pachołków, kilka latarni, kilka nawrotów, kilka postawień samochodu w poślizg kontrolowany. To na tej próbie Marcin Dorodziński (Trabant 1100) dostał największe brawa, gdy to każdy zakręt pokonywał na trzech kołach. Co do startu członków SM to ja (Paweł Kołodziejek) zająłem 8 miejsce w klasie, Marcin Dorodziński 12 w klasie 2, Maciek Tonderski bodajże 4 w klasie 1. Oczywiście musze wspomnieć, że start nasz doszedł tylko do skutku dlatego, że nasz Klub zafundował wpisowe, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Wszystkie trzy załogi były zgodne, co do jednego, mimo to, że nie zajęliśmy czołowych miejsc to rajd był wspaniały i w 100% udany. Co prawda rajd był udany w 100%, ale powrót z rajdu, przynajmniej dla mnie to totalna porażka. Mianowicie po przejechaniu 80km, coś mi w samochodzie zazgrzytało, coś zatrzeszczało i samochód zgasł. Niestety pozostałe 100km jechałem na holu, jak później się okazało, awarii uległ alternator, dokładnie łożysko, które zatarło się na amen. Na sam koniec zachęcam do odwiedzenia strony rajdy www.kjs.w.pl
Txt by  Paweł Kołodziejek

15.10.2002:Sezon rallycrossowy mamy już za sobą. Zakończył się ostatnią rundą w Toruniu. Jako, że najwyższe laury zostały już prawie rozdane na zawody przyjechała niezbyt liczna grupa zawodników. Do tego grona zaliczył się również K.Cieślik, uważnie podglądany przez naszego sekcyjnego redaktora. Z początku niepewny swojego startu w Toruniu z powodu podupadłego na formie silnika w swojej rallycrossówce, namówiony przez sekciarzy, w końcu uległ. Szybko stworzyła się silna ekipa wyjazdowo-serwisowo-kibicowa. Wszyscy jak jeden mąż zaoferowali swoją pomoc. W ferworze walki okazało się, że serwisowców jest aż nadto i dochodziło do przepychanek przy zmianie kół czy czyszczeniu szyb. A i przy innych naprawach nie trzeba było szukać chętnych. Mielony nawet nie zdążał dobrze wysiąść z samochodu kiedy już maska była w górze a zewsząd dochodziły odgłosy pukania i pokrzykiwania. Bowiem w skutecznym przepychaniu się do pierwszych lokat kolejne fragmenty blachy traciły swój pierwotny kształt. Nie muszę dodawać że budzili powszechna sensacje, gdyż żaden z zawodników nie miał tak licznego i świetnego serwisu. No ale wracając do walki na torze.
Mielony przyzwyczaił nas już do sportowej postawy i wielkiego ducha walki. Było więc na co popatrzeć. Rozegrano tylko finał A, w którym Mielony zajął 5 miejsce, jednak szybko przeskoczył o dwa oczka w górę po wykluczeniach konkurentów i tak oto stanął na pudle na 3 miejscu. W klasyfikacji końcowej Mistrzostw Polski zajął miejsce 5. Zwarzywszy, że jest młodym debiutującym zawodnikiem jest to naprawdę dobry wynik. Tym bardziej, że nie posiada profesjonalnego serwisu i samochód przygotowuje po prostu w garażu. Wielkie Gratulacje!!!
No a potem się zaczęło. Wielkie balowanie z okazji zakończenia sezonu trwało całą noc. Ale co poniektórzy mało pamiętają.
Txt by Kocur

23.09.2002:Kolejna runda Mistrzostw Europy Rallycross za nami. Zacięta walka o najwyższe laury obfitowała w stłuczki i groźnie wyglądające dachowania. Nie będę się rozpisywał. Spisaliśmy się, po prostu, na medal. My, SM.
Txt by Kocur

12.09.2002:Już niedługo, bo 21 i 22.09 będziemy po raz trzeci gościli na torze w Słomczynie czołowych kierowców rallycrossowych Europy. W związku z tym SM dostała bojowe zadanie - pomalowanie w barwy klubowe dwóch polewaczek, które w przerwach poskramiają wodą słmomczyński kurz. W weekend w ruch więc poszły wałki, pędzle, pistolety lakiernicze. W ogólnym gwarze, pokrzykiwaniach i śmiechach samochody nabierały całkiem nowego kolorytu. Na koniec cała ekipa malarzy, upstrzona niczym papugi, z nieskrywanym zadowoleniem stanęła do podziwiania swego dzieła.
A w poniedziałek wszyscy sędziowie SM stawią się na obowiązkową odprawę.
Txt by Kocur

1.09.2002:Zaraz następnego dnia po rallycrossie na trawiastym torze szayowoziści rozegrali trzecią już rundę rozgrywek o puchar Szayi. Do rywalizacji stanęło kilkanaście wózków, jednak w wyniku licznych awarii część nie kończyła biegów kwalifikacyjnych. W finale A w wyniku sporego zamieszania doszło do kolizji prowadzącego Ozimka z bratem Huberta i ostatecznie bieg wygrał jadący z tyłu Adam. Kolejne zawody 28.09.
Txt by Kocur

31.08.2002:Kolejna 6 runda MPRC rozegrana została na "naszym" torze w Słomczynie. Tym razem wśród startujących nie zobaczyliśmy Radka Chrzanowskiego, który nie zdążył przygotować auta. Jednak sportową postawą nie zawiódł jak zwykle K. Cieślik. W 3 biegu kwalifikacyjnym, na pierwszym prawym, wykonał standartową dla siebie figurę i stracił szybę w lewych drzwiach. Po gorączkowych poszukiwaniach zdobyliśmy szybę wymontowując ją z samochodu jednego z pichcących tam kucharzy (wielkie DZIĘKI!). Mielony spadł jednak w klasyfikacji i dostał się tylko do finału B. Na linii startu stanął w pierwszym rzędzie i po pięknym sprincie nie oddał prowadzenia do końca. Tym samym zapewnił sobie start w finale A, w którym zajął 6 miejsce.
Txt by Kocur

4.08.2002:5 runda MPRC rozegrana została w Toruniu, gdzie z racji sezonu wakacyjnego, pojechała całkiem spora grupka "sekciarzy". Dodatkową przyczyną był start naszego sekcyjnego kolegi K.Cieślika.
Toruń przywitał naszych kiepską pogodą a przez całą noc, spokojny sen zakłócał lejący deszcz oraz grzmoty kłębiącej się burzy. Rano przy raczej zmiennej pogodzie, Mielony ruszył do boju i po bezprzygodowej jeździe, wszedł od razu do finału A. A tutaj dopiero się zaczęło. Wyraźnie słabszy Białowąs szybko został w tyle, a w pierwszy wiraż już wpychało się kilka aut, między innymi K.Cieślik. W ferworze walki auto Paszka obraca się wprost przed samochód Mielonego. Ten hamuje ale rozpędem spycha konkurenta na pobocze. Ten staje na dwóch kołach i po chwili leży na boku. Dla K.Cieślika to koniec wyścigu. Rozbity przód, wyrwane ekspandory, kilka pomniejszych szkód. Auto zjeżdża na lawecie. Ale już po chwili cała ekipa wyjazdowa zamienia się w szybki serwis. Klucze błyszczą w rękach, stukają młotki, co chwila słychać pokrzykiwania. Po dwóch godzinach grupa rusza do domu. W środku stawki samochód Mielonego, który tradycyjnie przyjechał "na kołach". Wyniki: K.Cieślik - miejsce 7, R.Chrzanowski nie pojawił się na zawodach.
Txt by Kocur

14.07.2002:W słomczyńskim kurzu oraz piekielnym skwarze rozegrana została 4 runda MPRC. Jak w poprzednich tak i w tej wystartowali "nasi" rallycrossowcy. A pozycje przez nich zajmowane zmieniały się niczym w kalejdoskopie. Po raz kolejny mało sportową walką popisał się Lewandowski, który zawzięcie atakował K.Cieślika. Ten, w pierwszej kwalifikacji dojechał na drugim miejscu fantastycznie przebijając się na pierwszym prawym z ostatniej pozycji, w kolejnej na 4, a trzeciej nieukończył. Przyczyną była rozerwana opona o wystające szpilki kół wspomnianego zawodnika. W finale B, do którego załapał się Mielony po feralnym starciu, ataki Lewandowskiego przybrały na sile. Atakujący z drugiej pozycji Cieślik zostaje brutalnie zepchnięty w "kartoflisko" na zewnętrznej pierwszego prawego. Potem Lewandowski dostaje "strzała" od goniącego go innego zawodnika, i wykonując widowiskowego bąka, oddaje Mielonemu pierwsze miejsce, a tym samym przepustkę do finału A. Tam spotkał się z równo i bez przygód jadącym Radkiem Chrzanowskim. Wyniki:Radek Chrzanowski miejsce 4, a tuż za nim K.Cieślik na miejscu 5.
Txt by Kocur

23.06.2002:Kolejna 3 runda MPRC już za nami. Tym razem odbyła się ona na torze w Toruniu, gdzie udała się cała ekipa rallycrossowa SM. Nowy, całkiem nieznany tor ponownie wywoływał niepokoje u naszych zawodników. Te jednak szybko ustąpiły po treningach wolnych i nasi ostro ruszyli do boju. Na ciasnym i technicznym torze, gdzie wyprzedzenie konkurenta nie było proste, najważniejszy był dobry start i 'wejście' w pierwszy wiraż. Tam właśnie dochodziło do niezliczonej ilości przepychanek, i tam to też samochody traciły lusterka, zderzaki i blask pieszczonego niegdyś lakieru. Tam także, w biegu finałowym, po kolizji "stracił" chłodnice samochód Radka Chrzanowskiego co uniemożliwiło mu dojechanie do mety. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że Radek przyjechał "na kołach". Zapada więc decyzja, żeby przełożyć chłodnice z auta Mielonego, które na szczęście przyjechało na lawecie (i tutaj podziękowania dla Ozimków za koleżeńska postawę i pożyczenie lawety). Przekładka zajęła nam trochę czasu. Najpierw trzeba było wyprostować pogięty wspornik przy czym zrzuciliśmy auto z lewarka, a ja chcąc je złapać doznałem kontuzji kciuka. Kiedy już wszystko było gotowe kawalkada ruszyła do domu budząc ogólne zainteresowanie.
Po powrocie do Warszawy pozostało jeszcze tylko odprowadzenie lawety do Słomczyna. Była 2 w nocy i obawialiśmy się, że nie dostaniemy się na teren warsztatów. Obawy okazały się niepotrzebne, bowiem nie doceniliśmy zapału "szayowozistów". Przy blasku halopaków praca szła pełną parą. Słychać było postukiwanie młotków, śmiechy rozbawionej drużyny, w rękach błyszczały klucze. A nie mówiłem, że to przez wysokooktanową benzynę w żyłach?
Wyniki:
K. Cieślik miejsce 10, Radek Chrzanowski miejsce 13. Z ostatniej chwili: Po wykluczeniu kol. Radziejewicza nasi przeskoczyli po jednym oczku w górę.
Txt by Kocur

1.06.2002:Odbyła się 2 runda MPRC na torze w Słomczynie. Nie muszę chyba podkreślać, że do pracy stawili się wszyscy sędziowie SM. Wszak obsługa zawodów rallycrossowych stanowi flagową działalność Sekcji. Pogoda wybitnie nas nie rozpieszczała. Z rzadka zacinał drobny deszczyk przy silnym udziale przeraźliwie zimnego wiatru. Ten to naganiał coraz to nowe chmurzyska, które szczelnie zakrywały kochane słoneczko.
Na torze jednak było gorąco. Rywalizacja była zacięta do tego stopnia, że ponownie "posypały się" czarne flagi dla ostudzenia zapędu co poniektórych zawodników. Odnotowaliśmy dwa klasyczne "dachy", kilka drobnych i kilka poważnych awarii, trochę niespodzianek i sukcesów.
Ponownie wzięli udział w zawodach debiutanci z SM. Radek Chrzanowski pogodził się z wyglądem blachy swojego auta po ostatnim starcie i w bojowym nastroju ruszył do walki o najwyższe laury. Poskutkowało to 8 miejscem. Krzysztof Cieślik (Mielony) ruszył ostro tak jak ostatnim razem. Jednak zmieniająca się co chwila nawierzchnia toru, "wybijała go" z rytmu i w końcowej klasyfikacji uplasował się na 10 miejscu. Następna runda w Toruniu, a tam nowy całkiem nieznany tor.
Txt by Kocur

12.05.2002:I tak oto 1 Rundą Mistrzostw Polski w Rallycrossie rozpoczęła się rywalizacja na torze w Słomczynie. Do obsługi jak zwykle stawiła się pełna obsada sędziowska SM. Najwięcej samochodów wystartowało w klasie POL1 czyli seryjnych CCS i SCS. W tej właśnie klasie najwięcej było tegorocznych debiutantów. Wśród nich znaleźli się, nie kto inny jak, członkowie SM - Radek Chrzanowski znany ze startów na "prawym" z Piotrem Wypychem, oraz Krzysztof Cieślik (Mielony) znany z KJSów.
Radek startował z numerem 69 i wystawił specjalnie zbudowanego CCS. Efektowny przejazd czerwonego auta na dwóch kołach już w pierwszym okrążeniu, przyczynił się do większego respektu Radka dla zakrętu na PO 3. Po treningach oficjalnych zajmował 4 miejsce, jednak potem uczestnicząc w przepychankach tracił dobrą pozycję. W biegach finałowych wystartował w finale B i po otrzymaniu czarnej flagi zajął miejsce 13.
Krzysztof Cieślik dostał numer 66, którym oznakował przygotowywany przez wiele dni a często i nocy, cywilny samochód. Początkowa trema szybko chyba ustąpiła na rzecz adrenaliny i Mielony "rozkręcał" się z biegu na bieg. Po treningach oficjalnych uplasował się na 10 pozycji. W jednym z biegów kwalifikacyjnych dojechał do mety jako drugi i, co było dużym zaskoczeniem, wszedł do finału A na 5 pozycji. W biegu finałowym w walce o pozycje zostaje obrócony przez innego zawodnika. Po chwili dopada intruza i odpłaca się. Nie spodobało się to jednak sędziom i obaj zawodnicy otrzymali po czarnej fladze. W klasyfikacji końcowej zajął miejsce 6.
Myślę że występy obu debiutantów były na swój sposób udane. Choć trema często była większa od adrenaliny i sportowego ducha walki, to każdy z nich wyniósł ze startu ogromny bagaż doświadczeń. A więc Panowie: pierwsze Koty za płoty!
Txt by Kocur

3.05.2002:Znani już z prężności w działaniu, członkowie a zarazem sędziowie SM tym razem obsługiwali zlot samochodów po tuningu. Odbył się on w dniach 1-2.05 na lotnisku Bemowo. Zjechali się miłośnicy stunowanych fur, palenia gumy, kręcenia bąków i wyścigów na prostej. Niestety bardzo mało było chętnych do rywalizacji na próbie sportowej w stylu KJSowym.
Na zlocie był także obecny Nasz Klub z ekspozycją samochodów rallycrossowych. Wśród nich znalazło się auto K.Cieślika(Mielonego), który już niedługo pierwszy raz wystartuje na torze w Słomczynie. Oczywiście nie zabrakło też i Szayowozów w liczbie sztuk jeden, jako że stały się one flagową dyscypliną sportu Sekcji. Jak zwykle cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem. Celem lepszego jego zaprezentowania odbył się krótki pokaz sportowej jazdy zakończony pierwszym historycznym bokiem w wykonaniu Ciapka - debiutanta sekcyjnego. Ale musimy także odnotować sukces. Szayowóz wygrał wyścig na 1/4 mili w swojej klasie.
Txt by Kocur

27.04.2002:Odbył się 7 Rajd Wielkanocny. Organizacją całości zajęli się prężni członkowie SM. Michał Wierzbicki i Alek Choromański, bo o nich tu mowa, poświęcili dużo czasu aby dopracować wszystko w szczegółach. Dzięki temu trasa licząca sobie ok.120 km. prowadziła mało znanymi zakamarkami okolic Grójca, obfitowała w szutrowe łączniki i ciasne przesmyki. Nietrudno było się zgubić i złapać spóźnienie. Tutaj musieli wykazać się piloci.
Uczestnicy musieli także pokonać 14 prostych i zarazem ciekawych technicznie prób sportowych. Większość z nich jechana była dwa razy. Standardowo rozegrano próbę na rallycrossowym torze w Słomczynie oraz na prywatnym, przydomowym torze Huberta. Kolejne próby rozegrano pomiędzy paletami w wytwórni kostki brukowej, gdzie niejednemu kierowcy podniósł się poziom adrenaliny.
Pogoda była iście rajdowa. Popadujący od rana deszcz oraz późniejsza gwałtowna ulewa skutecznie utrudniły rywalizacje. Romięknięty tor u Huberta wywrócił do "góry kołami" całą klasyfikacje. O sukcesie zadecydowało więc szczęście i dobre opony.
Bardzo dobre miejsca zajęli członkowie SM. I tak:
Marcin Kozłowski(126p/900) - miejsce 1 w klasie.
Michał Armiński/Ola Śniegocka(CC900) - miejsce 3 w klasie.
Ja(CCS)- miejsce 12 w klasie po "zdjęciu" mety u Huberta(po ulewie gorzej niż na lodzie) i dwóch innych pachołów.
Jeszcze raz wielkie dzięki dla Wierzby i Bundiego za organizacje oraz gratulacje dla najlepszych.
Txt by Kocur

7.04.2002:Pierwszy raz w tym roku "odwiedziliśmy" szutrowe OSy pod Olsztynem. A to za sprawą okręgowego Rajdu Moto 2002. Rozegrano po raz pierwszy od kilku lat OS Dajtki-Kortowo, który został wyłączony z rywalizacji przez dantejskie sceny jakie się tam rozgrywały. Początkowo na "oglądare" miałem jechać sam i poszukiwałem tylko towarzysza lub -szki. Wywołało to ogólne poruszenie i w kilka chwil sformowała się grupa wyjazdowa. Ogółem pojechało 14 osób. Aura nas nie rozpieszczała. Zimny wiatr i z lekka prószący śnieg nie wróżył szybkiej poprawy pogody.
Jak zwykle stanęliśmy zaraz na początku pierwszego OSu gdzie "młodzi gniewni" raczą publikę rajdowymi ewolucjami. Tak więc pierwszy Lanos i...mamy klasycznego dacha. Ogólnie nie było łatwo. Z jednego z OSów prawie wszystkie samochody zjeżdżały "na kapciu". Było trochę pourywanych zderzaków, pogiętej blachy. Los nie oszczędził także naszego kierowcy K.Kacprzaka, który musiał wycofać się z rywalizacji. Szkoda. Do końca jechał jednak drugi z "naszych" czyli T.Goryń wraz z pilotem K.Niedbałą.
W drodze powrotnej sami "poupalaliśmy" trochę po szutrach no bo jak być w Olsztynie i nie przejechać choćby Bartąg-Dorotowo czy Wymój-Mańki. Na tym ostatnim akurat Hołek woził VIPów no i niestety OS był zamknięty.
Txt by Kocur

2.04.2002:Obył się 1 Piknik SM tego roku. Grupą liczącą, co prawda, 7 osób (w tym jeden sympatyk) udaliśmy się do Powsina. Wyposażeni w typowy piknikowy ekwipunek zajęliśmy jedno z boisk do piłki nożnej, bowiem chłopakom zamarzył się prawdziwy mecz. Szkolne czasy rozgrywek podwórkowych okazały się być dość odległe, toteż forma troszkę już nie ta, i drużyna zapaleńców SM uległa 12/10 i 16/14 drużynie Reszty Świata. Ale nic to. Chłopaki już szykują maszyny do rewanżu na torze w Słomczynie. W końcu każdy jest w czymś dobry.
Txt by Kocur

21.03.2002:Pierwszy Dzień Wiosny jak na wagarowiczów przystało, szayowoziści spędzili na terenie warsztatów Słomczyn. Oczywiście poświęceni bez reszty wszelakiemu dłubaniu i regulowaniu. Uruchomili także leżące od dłuższego czasu i czekające na ciepłe dni, troleje. Obuli w nie klubowe Punto i zaczęła się jazda na placu dla ciężarówek. Po kilku przejazdach większość opanowała piekielnie nadsterowne auto i zabawa trwała do wieczora. Ale wagary nie skończyły się na Czwartku. Najbardziej wytrwali, mimo chłodnych jeszcze nocy, pozostali tam aż do Soboty. Co to hobby robi z człowieka? Ale jak ktoś ma benzynę we krwi, to cóż... I to wysokooktanową!
Txt by Kocur

10.03.2002:Pierwszy ciepły weekend marca "szayowoziści" spędzili na pracy przy swoich wózkach na terenie warsztatów Słomczyn. Drobne i grubsze naprawy wywoływały niezwykły entuzjazm do tego stopnia, że "nowi" z zapałem chwytali klucze i operowali nimi niczym zawodowi mechanicy. Oczywiście nie obeszło się bez pomocy bardziej doświadczonych Kolegów, szczególnie przy bardziej skomplikowanych pracach. Tak więc tego słonecznego dnia teren warsztatów przypominał typowy ul.
Potem oczywiście nie zabrakło tradycyjnej "pojeżdżawki", tym bardziej że udało się uruchomić niektóre "zatwardziałe" maszyny. Pojechaliśmy więc na nasz nowy trawiasty tor przy wschodniej bramie giełdy, no i zaczęło się. Niczym wytrawny dyrygent, całym ruchem kierował mistrz ceremonii - Szaya. Nie przewidział jednak, że napaleni jak szczerbaty na suchary jeźdźcy przestaną zwracać uwagę na flagi, którymi zawzięcie machał. Przejazd hordy "druciaków", bo tak nazywają je niektórzy członkowie SM, poderwał olbrzymią ilość błotnych placków, które z impetem zaatakowały naszego dyrygenta. Widząc to Hubert, ze śmiechu nie miał siły utrzymać się na nogach i po chwili turlał się po trawie. Z poważnie przyspieszonym biciem serca Szaya zakończył zabawę gromkim "Wszyscy jesteście poj...(bip)". No pewnie! A kto normalny przyjechałby do Słomczyna po to, by wpierw grzebać się kilka godzin w silnikach a potem upalając żelastwo, zażywać jednocześnie kąpieli błotnych? No kto???
Txt by Kocur